W samym sercu dżungli..

Witam . Tematem dzisiejszego wpisu będzie jedna z najbardziej niesamowitych wypraw jaką do tej pory przeżyłem . Zostaliśmy zaproszeni przez mojego przewodnika po Bali – Wayana i udaliśmy się z wizyta do jego wioski i domu rodzinnego ..

Wioska położona jest w samym centrum dżungli . Z uzyskanych informacji zamieszkuje w niej około 60 osób . Jedna główna ulica – asfaltowa 😛 , kilka domków + jedna wspólna świątynia i… poza tym sama dzikaaaa natura 🙂  Zacznę od początku.. po przybyciu do wioski zostaliśmy bardzo ciepło przywitani . Mama kolegi na Nasz przyjazd przygotowała ” pokój gościnny „ usytuowany w centrum podwórka .

Pokój gościnny 🙂

Wszyscy byli mili i się uśmiechali mimo , że oprócz przewodnika i jego żony ( których dłuższy czas nie było , bo pojechali przygotować obiad ) z nikim nie można było porozmawiać – kwestia bariery językowej 🙂 Na początek poczęstowano nas czarną kawą ( bardzo słodka , parzona w specjalnym garnku ) i słodkościami powstałymi tylko i wyłącznie z korzeni drzew i ryżu.. sama natura 🙂

Kawa + ciasteczka z korzenia i orzeszki również naturalne z dżungli .
Tutaj już obiad podany . Ryż na słodko zawinięty w liście od kukurydzy .
Uczta 😀 Kurczak na patyczkach na ostro w mleczku kokosowym . Dwa rodzaje ryżu – na słodko i tradycyjnie . Do tego jeszcze jeszcze jakieś mięso , ale nie jadłem 🙂 …iii magiczna zielona butelka zaraz do niej przejdziemy 😀
Wspomniany ryż na słodko 🙂

Tak wyglądał poczęstunek , kawa ze słodyczami i obiad . Teraz przejdziemy do magicznej zielonej butelki 🙂 Znajdował się w niej oczywiście tradycyjny Balijski bimberek ” Arak „ ( naturalny , zrobiony również na bazie korzeni przeróżnych roślin ) no i tak wyszło , że musiałem spróbować 🙂

Arak
Testowałem z bratem mojego przewodnika 🙂

Najważniejszy punkt wycieczki już był za mną 😛 , ale to nie koniec niespodzianek . Z sąsiedniej wsi sprowadzono ” człowieka kot „ , który wdrapał się na palmę kokosową , żeby zerwać dla nas świeżego kokosa 😀

Kokos w ręku , ale teraz jak się do niego dobrać ? Oczywiście braciszek wziął tasak i zrobił całą robotę . Film zawierający drastyczne sceny 🙂

I mogliśmy przejść do degustacji 😛 Pierwsze trzeba było wypić wodę kokosową z wnętrza . Sama woda szału nie robiła . Po wypiciu kolega na kolejnym filmie przepołowi kokosa na pół i tam będzie to co najlepsze..mleczko kokosowe – pycha 😛

Pyszności 🙂

Nie wiem jak Wy , ale ja próbowałem po raz pierwszy w życiu kokosa . Woda kokosowa mnie nie zachwyciła jak wcześniej wspomniałem , ale to co w środku naprawdę bardzo dobre i zdrowe 🙂

Kolejnym punktem wizyty była wycieczka po wiosce 😀 Śmiesznie to zabrzmi , ale tam można się poczuć jakby człowiek był jakimś celebrytą . Ludzie wychodzą na ulice , machają , pytają się czy mogą zrobić sobie zdjęcie.. się uśmiałem  🙂 Pech chciał , że podczas spaceru chmura się oberwała i miałem okazje skorzystać z parasola w wersji .. sami zobaczcie 🙂

Parasoleczka

Poniżej dwa zdjęcia z wioski . Główna ulica 😀 i panorama na wulkan .

Panorama

We wcześniejszym wpisie na temat religii wspominałem , że im zamożniejsza rodzina tym więcej musi przeznaczyć na rozbudowę lub budowę nowej kaplicy czy domowej świątyni . Ta rodzina naprawdę miała okazałą świątynie i wywnioskować można było , że wiodło im się nawet dobrze . Świątynia zbudowana jest z zastygniętej lawy . Jest to materiał bardzo trwały i stosunkowo tani tutaj .

Chciałbym jeszcze porównać i pokazać dwa sąsiednie domy i jaka jest różnica w standardzie życia między sąsiadami .

Pierwszy domek to oczywiście  dom rodziny , gdzie się gościłem . Drugi domek natomiast zobaczyłem podczas spaceru . Warunki niewyobrażalne do życia . Bez łazienki , wyłącznie jedno pomieszczenie . Bałem się podchodzić bliżej i niestety nie mam zdjęć wnętrza 🙂

Podsumowując jeden z niezapomnianych dni w moim życiu . Ludzie bardzo mili i gościnni . Przyjęcie było skromne , ale przepyszne i oryginalne . Jedno jest przerażające i ciężko cały czas przyjąć mi to do świadomości.. ile jest jeszcze miejsc na ziemi ? ..gdzie ludzie w tych czasach żyją w takich warunkach i niby o tym każdy z Nas wie , ale jak się to zobaczy na żywo to naprawdę daje do myślenia . Postanowiłem , że już nie będę marudził na temat swojego miejsca urodzenia i losu bo naprawdę mogło być gorzej 😛

Pozdrawiam ! 😀

2 myśli na temat “W samym sercu dżungli..”

  1. Świetny wpis. Zazdroszczę Ci miejsc które widziałeś. Moje wycieczki zwykle kończyły się w miastach. A co tam oglądać? Kolejne bloki i wieżowce ;/ Może kiedyś… A może kiedyś zorganizujesz na blogu jakiś konkurs i nagrodą będzie wspólny wypad w jakieś fajne miejsce 😀 Kto wie? 😉

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s